Witam obserwującego! Pewnego dnia wysunął się z lasu na polanę i stanął. Wtedy go zauważyłam. Od tamtej pory tak trwa, stoi sobie spokojnie i cicho. I obserwuje. Polanę, moją chatkę. Jeździec na koniu. Wysoki, smukły, wyprostowany. Stoi przy brzegu lasu. w cieniu drzew. Widzę go z okna chatki. Gdy nie wiedziałam, kim jest, wzbudzał moje zaniepokojenie. Teraz jest oswojony. Nie spędzę dzisiaj zbyt wiele czasu w mojej chatce. Jest nieprzytulnie, wychłodzone wnętrze, źle. Wrzeciono kurzy się gdzieś w kącie, porzucone. Zmęczył mnie świat. Tak bardzo zmęczył, że nie mam dziś ochoty prząść, ni tkać. Ani opowiadać.
Baju baj, baju baj, tym razem bajki nie będzie.
Żegnam szlachetnego jeźdźca.
Dobranoc ci, nocy czarna.
Prząśniczka
środa, 10 czerwca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz